$ cd .. wszystkie posty
grzegorz@bartman:~/blog/4-lekcje-produktywnosci-od-rodzicow.md
_ ×
Produktywność

4 lekcje produktywności od rodziców

Cztery proste nawyki produktywności, które wyniosłem z domu: notowanie, wczesne zaczynanie, pierwszy krok i orientowanie się w świecie.

Moi rodzice nie żyją od kilku lat. Dopiero po ich śmierci zacząłem zauważać, że sposób, w jaki działali na co dzień, w wielu miejscach pokrywa się z poradami o produktywności i organizacji czasu, które spotykam w książkach, wpisach blogowych i materiałach na YouTube.

Nikt im tego nie tłumaczył terminami z poradników. Oni po prostu tak żyli, a ja miałem to przed oczami od małego. W tym wpisie opiszę cztery takie nawyki: jeden od mamy i trzy od taty.

Notuj, zbieraj i organizuj

Mama zawsze miała teczki pełne dokumentów i zeszyty, w których robiła swoje notatki. Kiedy jeszcze mieszkałem z rodzicami, te “papiery” kojarzyły mi się ze stertą niepotrzebnych rzeczy. Mama pracowała jako księgowa, więc tłumaczyłem sobie, że tak nauczyli ją w szkole i w pracy, i że te same nawyki przenosi do domu.

Kiedy dziś przeglądam materiały o produktywności, często trafiam na pojęcie “second brain”, czyli sposób zapisywania istotnych informacji w formie tekstowej. Jeśli wpiszesz taką frazę w wyszukiwarce, znajdziesz sporo wpisów, filmów i książek.

To, co robiła moja mama, to dokładnie to, co dziś nazywa się “second brain”: kolekcjonowała umowy, rachunki, notatki z ważnych wydarzeń, dane kontaktowe oraz daty urodzin rodziny i znajomych. Miała nawet zachowane wycinki z gazet, czyli odpowiednik dzisiejszych zrzutów ekranu ze stron internetowych. Takich rodzajów treści było u niej dużo więcej.

Swój pierwszy “second brain” zrobiłem na studiach. Miałem bardzo ograniczony budżet miesięczny i zapisywałem każdy wydatek, żeby wiedzieć, na co idą pieniądze, i prognozować, ile zostanie mi do końca miesiąca. To było odwzorowanie tego, co robiła mama. Ona miała listę stałych wydatków związanych z mieszkaniem (czynsz, prąd, telefon), zapisywała ich historię i robiła prognozę na kolejne miesiące.

Drugą taką bazą wiedzy, którą prowadziłem regularnie, były treningi na siłowni. Niedawno przy sprzątaniu wyrzuciłem kilka notatników, w których zapisywałem swoje treningi i planowałem kolejne.

Dziś notuję w formie cyfrowej. Do wersji cyfrowej skanuję również dokumenty papierowe, na przykład umowy. Sam wzorzec zbierania i porządkowania informacji miałem przed oczami od dziecka. W ostatnich latach tylko go usprawniam.

Wstań rano i zrób najważniejsze

Kiedy tata miał do zrobienia coś większego w dni wolne od pracy, zawsze zaczynał wcześnie rano. Większe zakupy przed świętami czy weekendem były zrobione i przyniesione do domu, gdy ja dopiero wstawałem z łóżka.

Prace u babci na wsi zaczynał jak najszybciej, najczęściej przed siódmą rano, a czasem wcześniej (my mieszkaliśmy w mieście, ale babcia na wsi miała trochę pola pod uprawę, dużą działkę wokół domu i dom, który wymagał regularnych remontów). Miał przy tym podejście, że nie je obiadu, a czasem nie je nic, dopóki nie skończy zadania.

Ten wzorzec dziś spotkasz w wielu poradach o produktywności, między innymi:

  • koncepcja, żeby nie jeść rano i nie tracić energii na trawienie, tylko przeznaczyć ją na realizację zadania,
  • koncepcja, żeby wstać wcześnie, kiedy inni jeszcze śpią, bo wtedy łatwiej zrobić choćby zakupy,
  • koncepcja kilku zwycięstw dziennie (najczęściej pokazywana jako “3 wins”), która mówi, żeby zacząć dzień od najważniejszych zadań i skończyć je jak najszybciej, a później mieć luźniejszy dzień.

To pokrywa się też z podejściem do diety i koncepcją postu przerywanego, czyli jedzenia w określonych godzinach, na przykład od 12:00 do 20:00.

Wszystko to razem można dziś zobaczyć pod hasłem “5 am club” i podobnymi. Ten wzorzec również miałem przed oczami od małego.

Nie musisz być gotowy, zrób pierwszy krok

Tata potrafił rozwiązać różne nietypowe sprawy. Chodziło głównie o fizyczne problemy: jak coś naprawić, jak coś poprawić (zawodowo był mechanikiem w kolejach państwowych). Byłem do tego tak przyzwyczajony, że długo po jego śmierci, kiedy miałem jakiś problem, odruchowo chciałem do niego dzwonić i zapytać, jak go rozwiązać. Podobnie miały inne osoby z rodziny i z jego otoczenia.

Często do końca nie wiedział, jak rozwiązać dany problem, ale bez oporu brał się za jego rozwiązanie. Wiedział, jaki efekt ma osiągnąć, i działał tak, żeby do niego dojść.

Ten sam wzorzec pokazywał nam, mnie i bratu, zabierając nas w podróże pociągami. Mieliśmy zniżki na bilety PKP (do pewnego czasu nawet 100%), więc mogliśmy trochę pozwiedzać kraj, podróżując koleją (nie mieliśmy auta). Pamiętam, że zwykle wiedzieliśmy tylko, jakim pociągiem zaczynamy podróż, gdzie wysiadamy na pierwszej stacji i że na koniec dnia wracamy do domu. Kolejne etapy planowaliśmy dopiero na miejscu, po skończeniu poprzedniego, albo w trakcie jazdy, na podstawie kieszonkowego rozkładu jazdy, który tata często ze sobą brał (i który w sumie lubiłem analizować).

To jest dokładnie to, o czym mówią porady w stylu “nie musisz być w pełni gotowy, żeby ruszyć”. Jeśli nie wiesz, jak dojść do celu, zrób pierwszy krok, a dopiero potem zastanów się nad kolejnym.

Najlepszy przykład takiego działania to mój wyjazd na studia. W 2003 roku dostałem się na studia we Wrocławiu, do którego z mojego rodzinnego miasta jechało się pociągiem około dziesięciu godzin. Pod koniec września, pewnej nocy, wsiadłem w pociąg, nie mając we Wrocławiu ani mieszkania, ani miejsca w akademiku.

Miałem tylko cel i pierwszy krok: dojechać rano do Wrocławia, zostawić plecak u dalekiej rodziny, kupić gazetę z ogłoszeniami o wynajmie pokoju albo mieszkania, a potem dzwonić, jeździć, oglądać i coś wynająć. Nie miałem wtedy komórki, więc reszta miała się ułożyć już na miejscu.

Kiedy dojechałem, około dziewiątej rano zadzwoniłem do rodziców z budki telefonicznej na dworcu. Okazało się, że tego ranka przyszedł listonosz z pismem w sprawie mojego odwołania od odmowy miejsca w akademiku. Akademik jednak mi przyznali. W ostatniej chwili miałem więc dach nad głową i z dworca PKP pojechałem prosto do akademika.

Mam wrażenie, że takie działanie, kiedy ruszasz z jednym krokiem i celem, a resztę układasz po drodze, częściej przynosi też trochę szczęścia. Gdybym czekał, aż wszystko będzie dopięte, pewnie nie wsiadłbym wtedy w ten pociąg.

Orientuj się, co się dzieje na świecie

Tata codziennie przynosił do domu trzy gazety: regionalną, krajową i sportową. Dzięki temu ja, chcąc nie chcąc, też je czytałem. Oglądał również telegazetę i wiedział bardzo dużo o tym, co dzieje się na świecie.

To zostało również mnie. Do dziś staram się orientować w tym, co się dzieje: w kraju, w branży i na świecie. Teraz czytam oczywiście o AI i nowościach z tym związanych, o Drupalu i open source, ale też o geopolityce i ekonomii. Nie chodzi o śledzenie każdej sensacji, tylko o rozumienie kontekstu.

Ta wiedza pomaga podejmować lepsze decyzje, i to nie tylko w pracy. Przydaje się też w prywatnych inwestycjach, gdzie zrozumienie, co się dzieje w gospodarce i na rynkach, potrafi mieć realne znaczenie. Nawyk regularnego czytania i obserwowania świata miałem przed oczami od dziecka, tak samo jak pozostałe.

Dziękuję Wam za wszystko

Cztery nawyki, które opisałem, są proste: notuj i porządkuj informacje, zaczynaj dzień od najważniejszego, rób pierwszy krok, nawet gdy nie masz pełnego planu, i orientuj się w tym, co dzieje się na świecie. Nie znalazłem ich w książce o produktywności. Miałem je w domu od dziecka i dopiero po latach nazwałem je tak, jak nazywa się je dziś. Mamo, tato - dziękuję Wam za wszystko.

Grzegorz Bartman

Grzegorz Bartman

Co-CEO i Współzałożyciel Droptica, polskiej firmy zajmującej się wdrożeniami systemów webowych opartych o topowe rozwiązania open source: Drupal, Open Intranet, Mautic, Symfony, Sylius, React. Współorganizator DrupalCamp Polska od 2012.